Dochodzenia do siebie ciąg dalszy, jeszcze takich Świąt nie miałam, gdzie właściwie już nic nie zależy ode mnie tylko od reszty domowników (a nikt nie zrobi lepiej niż ja, trudno), bo po prostu nie mam sił.
Ale koniec z marudzeniem o sobie, mam ochotę pomarudzić filmowo.
Właśnie w tutejszej tv leci jeden z moich ulubionych bajkowych filmów, mianowicie Opowieści z Narnii - Lew, Czarownica i Stara Szafa. Mając już obejrzane wszystkie trzy zrealizowane części twierdzę, że jest to najlepsza część. I muzyka,dobór aktorów, dbałość o szczegóły, o fabułę(zawsze coś zmienią ale trudno, z tym, że w tej akurat części zmiany i pominięcia nie rażą mnie tak jak w pozostałych, ZWŁASZCZA w 'Podróży Wędrowca do Świtu'), muzyka. Tak, utwór końcowy w 'Księciu Kaspianie jest dalej jednym z moich ulubionych ale to kołysanka Pana Tumnusa jest debest, a o muzyce z trzeciej części nie wspomnę wcale, bo mi po prostu nie zapadła w pamięć.
Niemniej jednak i ta trzecia część miała coś fajnego - świetny Eustachy (ale coś go mało i za bardzo złagodzony) oraz naprawdę super efekty graficzne, przez co świat narnijski wyszedł 'jak żywy' wprost z mej wyobraźni. Ale... czułam niedosyt. Ciekawe jak zrealizują 'Srebrne krzesło', moją ulubioną książkową część (była pierwszą opowieścią z Narnii jaką poznałam).
Teraz sobie leci wspomniana część pierwsza mi w tle za plecami, roztaczając jakiś taki nastrój świąteczny, że przy próbie wyłączenia telewizora, bo 'przecież nikt nie ogląda'(bo mamy na dvd i oglądamy gdy chcemy a nie gdy nam każą) to zaprotestowałam wniebogłosy. Choremu się ustępuje, na szczęście.
A ja oglądam, tylko tak 'półgębkiem'
-
Histerique, czyli Run Girl Away!:
-
Bezedura:
Pokaż wszystkie (2) ›