• Wpisów:191
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 09:38
  • Licznik odwiedzin:36 330 / 3292 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
arsafarsa
 
bezedura
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Uwielbiam angielski styl bawienia się i nieprzejmowanie się innymi i równocześnie zazdroszczę im braku tych idiotycznych hamulców, jakie mnie wpojono w stylu: Co inni pomyślą, jak głupio wyglądam, taka stara a tańczy na krześle, co za brzydal, niech sie nie pokazuje publicznie itp
 

 
No po prostu nie mam czasu na pingera tragedia ((
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dochodzenia do siebie ciąg dalszy, jeszcze takich Świąt nie miałam, gdzie właściwie już nic nie zależy ode mnie tylko od reszty domowników (a nikt nie zrobi lepiej niż ja, trudno), bo po prostu nie mam sił.
Ale koniec z marudzeniem o sobie, mam ochotę pomarudzić filmowo.
Właśnie w tutejszej tv leci jeden z moich ulubionych bajkowych filmów, mianowicie Opowieści z Narnii - Lew, Czarownica i Stara Szafa. Mając już obejrzane wszystkie trzy zrealizowane części twierdzę, że jest to najlepsza część. I muzyka,dobór aktorów, dbałość o szczegóły, o fabułę(zawsze coś zmienią ale trudno, z tym, że w tej akurat części zmiany i pominięcia nie rażą mnie tak jak w pozostałych, ZWŁASZCZA w 'Podróży Wędrowca do Świtu', muzyka. Tak, utwór końcowy w 'Księciu Kaspianie jest dalej jednym z moich ulubionych ale to kołysanka Pana Tumnusa jest debest, a o muzyce z trzeciej części nie wspomnę wcale, bo mi po prostu nie zapadła w pamięć.
Niemniej jednak i ta trzecia część miała coś fajnego - świetny Eustachy (ale coś go mało i za bardzo złagodzony) oraz naprawdę super efekty graficzne, przez co świat narnijski wyszedł 'jak żywy' wprost z mej wyobraźni. Ale... czułam niedosyt. Ciekawe jak zrealizują 'Srebrne krzesło', moją ulubioną książkową część (była pierwszą opowieścią z Narnii jaką poznałam).
Teraz sobie leci wspomniana część pierwsza mi w tle za plecami, roztaczając jakiś taki nastrój świąteczny, że przy próbie wyłączenia telewizora, bo 'przecież nikt nie ogląda'bo mamy na dvd i oglądamy gdy chcemy a nie gdy nam każą) to zaprotestowałam wniebogłosy. Choremu się ustępuje, na szczęście.
A ja oglądam, tylko tak 'półgębkiem' ;-)
 

 
Po ostrej grypie dochodzę do siebie :-)
  • awatar ArsaFarsa: dochodź szybko i skutecznie! :)
  • awatar Bezedura: Dziękuję Wam :-) Już mam dosyć tego przymusowego siedzenia w domu więc mam szczery zamiar dostosować się do życzeń :-*
  • awatar dwie.owce: Ostrej grypie mówimy stanowcze NIE!!! Dobrze, że zdrowiejesz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
I pomyśleć, że w zeszłym roku o tej porze było nawet dość ciepło, a śnieg spadł dopiero tuż przed Świętami. To coś na zdjęciach śniegiem też co prawda nie jest, ale świadczy o temperaturze.
  • awatar Bezedura: @Nortus & Xylia: Podeślij, podeślij, wprawdzie spadło coś u nas ostatnio, ale mało i wygląda na 'nie do utrzymania' ;-D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: podesłać Ci kilka wywrotek puchu? ale za to jak długi śnieg trzymał na początku roku.
  • awatar Bezedura: @Pan Wladziu: jakoś mnie ta historyjka nie ogrzała ;-P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
...to ja. Od dłuższego czasu nie miałam czasu (powtórzenie zamierzone) tu zaglądać z różnych powodów, głównie --> natłoku zajęć z tzw' rila'.
Nazbierało się ciekawych wpisów do przeczytania, a nazbiera się więcej jeszcze. Bo jutro czeka mnie podróż do Polski na kilka dni. Boję się latać. I to się chyba raczej nie zmieni :-D
Aparat fotograficzny zepsuty 'na amen', nowego na razie brak, ale czasem udaje mi się dorwać do cudzego... Na przykład tydzień temu w niedzielę ot tak popstrykałam sobie:
 

 
'The pillars of the earth' - obejrzałam dziś drugi już odcinek i stwierdzam, że wciąga...
Anglicy robią dobre filmy i mini-seriale, oto moje zdanie po obejrzeniu w ciągu czterech lat sporej ilości różności w tutejszej tv. O nowych ulubionych aktorach angielskich napiszę innym razem ;-)

  • awatar Vladimir Vladimirowicz: @Bezedura: Nu. "poddany winien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego" :P
  • awatar Bezedura: @Vladimir Vladimirowicz: ehhh :-)
  • awatar Vladimir Vladimirowicz: @Bezedura: Czego ty wymagasz od wielkiego Cara Wszech rusi? :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Jeden z fajniejszych wywiadów, jakie ostanio czytałam na onecie...
http://film.onet.pl/0,0,1628415,1,596,artykul.html
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
... pisać mi się na razie nie chce, fakt. Ale za to czytam i czytam :-)
I komentuję, w tym to zawsze byłam dobra ;-)
 

 
A ten artysta, podobno polskiego pochodzenia, Michał Wrubel, miał u mnie w domu osobny album, taki z reprodukcjami luzem, wkładanymi w specjalne zakładeczki na kartkach. Pamiętam, bardzo 'straszył' mnie ten obraz:

a ten zachwycał:

natomiast ten bardzo, bardzo pobudzająco działał na wyobraźnię, wymyśliłam pod jego wpływem dość sporo 'aŁtoreczkowych' historyjek, na szczęście wtedy netu nie było ;-)
  • awatar pstryk: dzięki za przypomnienie o jego istnieniu :d ten trzeci, trzeci obraz znam, gdzieś nawet miałam reprodukcję Zdusz i ta pani na marach czyli Tamara-Tomirysa w grobie ;) też mnie straszyła
  • awatar Książę Atryda: Cóż, dodam, że to on jest tym "strong leader", o którym mówi Azjatka :)
  • awatar Bezedura: @Niedostępny Książę Ciemności: Spodobał mi się na tym trailerze jako jedyny :-D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Odkąd pamiętam w domu zawsze były jakieś albumy z malarstwem i w ogóle sztuką. Nie za wiele, zważywszy na trudne czasy, i przeważnie wydania radzieckie. Lub enerdowskie (pamiętam taki fajny mini-album z rękodziełem, służył mnie i siostrze za znakomite źródło rozrywki na etapie 'oglądactwa' we wczesnym stadium zostawania czytelnikiem ;-) ). Wszystko dzięki mamie, która miała zwyczaj kupowania książek gdy tylko nadarzyła się okazja (ciężkie czasy, jak wspominałam) także nam, 'na zapas', i potem je się znajdowało na półkach. Po prostu były. A wracając do malarstwa - nie dziwne być może, że na moim widzeniu świata a także własnych próbach twórczości ciężko zaważyli realiści rosyjscy. Do tej pory ich uwielbiam. Dziś w ramach odpoczynku po pracy zamiast za obiad wzięłam się za przeglądanie netu i znalazłam kilka moich dawnych ulubionych...
 

 
Czasami robimy zakupy w tzw Masala Bazar, gdzie między innymi jest ciekawy wybór różnych ryb, wątróbka drobiowa, różności hindusko-arabskie i... świeże, milutkie, krągłe papryczki chili przy kasie. Kiedyś już spróbowałam, nie było tak źle, zwłaszcza że suszone owoce i orzeszki po tym smakowały jakby bardziej. Dziś postanowiłam poczęstować się ponownie. Wzięłam sobie jedną, uroczo zieloną, i nadgryzłam odrobinę. Równocześnie zobaczyłam dwóch panów, patrzących na mnie z niedowierzającym podziwem i chociaż nie byli w moim typie to jednak dość przystojni, więc chyba tylko tym mogę wytłumaczyć to, że uśmiechnąwszy się do nich promiennie pożarłam papryczkę za jednym zamachem (spożywana po odrobinie jest nawet smaczna i pieczenie jest przyjemne jak dla mnie). Następnie wyszłam ze sklepu, po drodze informując lekko zaniepokojoną kasjerkę, że czuję się dobrze :-D
Po czym nastąpiły w błyskawicznym tempie - nienaturalnie częsta czkawka, straszliwy ciężar w żołądku, o pieczeniu w ustach nie wspomnę, bo to mały pikuś. Usiadłam w samochodzie i poczułam, że jednak mi bardzo niedobrze. Zagryzanie ciasteczkiem ryżowym nic nie dało. Otworzyłam okno i okazało się, że dwaj wielce inspirujący panowie stoją obok, pakując swoje zakupy, a jeden z nich grzecznie się mnie zapytał, czy wiedziałam, co jem. Równie grzecznie odpowiedziałam, że owszem, jadłam to już wcześniej, ale powolutku, i że dziś poszło mi tak szybko, bo się na mnie patrzyli. Pan wybuchnął śmiechem i poradził, żeby zjeść coś słodkiego, najlepiej czekoladę, to mi pomoże.
No i miał rację...
A teraz poszperałam w internecie i znalazłam coś pocieszającego na temat chili --> http://www.w-spodnicy.pl/Tekst/Zdrowie/529762,1,Papryczka-chili--wlasciwosci-papryczki-chili.html

Szkoda tylko, że jak na razie - WCALE NIE MAM NA NIE OCHOTY.

;-)
  • awatar Bezedura: @nomadka: Mam ochotę spróbować, bo już mi niechęć przeszłą :-) Dziękuję!
  • awatar nomadka: Naszukałam się tych papryczek na różne sposoby głęboko wierząc w ich skutecznie niszczące oddziaływanie na komórki nowotworowe... Jolapenno - zielone, chili takie i inne, kapsaicyna razy ileś tam. Zrobiłam macerat. Mam go wciąż w lodówce. Dłonie paliły przez kilka tygodni. Mimo wszystko, w małych ilościach, polecam! Doskonałe z pastą z tuńczyka :)
  • awatar ElPiterro: :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Piękne...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cud!
Tyle lat tu mieszkam (prawie 5) a nie pamiętam burzy nad miastem...ani w ogóle żadnej burzy w UK. Wszelakie podejrzane chmurzyska, zbierające się nad horyzontem zawsze rozmyślały się, unosząc gromy i błyskawice gdzieś dalej, pozostawiając jedynie rzęsisty deszcz. A przed chwilą usłyszałam grzmot! Może tym razem nie pójdzie 'bokiem'. Jakoś lubię burze. Gdy jestem pod dachem oczywiście. Pamiętam dwa razy gdy burza mnie przyprawiła niemal o atak serca (oho, więcej grzmotów słychać) - raz w Tatrach, gdy wytrwale 'goniła' za nami a jeden z współtowarzyszy wycieczki równocześnie snuł mi opowieści o niebezpieczeństwach burzy w górach (rozglądałam się całą drogę w poszukiwaniu odpowiednich głazów, za którymi powinnam się schować w razie gdyby nas dogoniła :-D ).

Drugi raz był gorszy - szłam podczas burzy z mieszkania do koleżanki, jakieś 200 metrów. I nagle doznałam niezwykle realistycznej wizji jak to piorun uderza wprost we mnie. Dokładnie i ze szczegółami. Dalszą droge przebyłam biegiem, do koleżanki wpadłam blada jak ściana, poradziłą odstawić tabletki psychotropowe ;-)

Na razie po kilku dalszych gromikach z oddali podejrzana cisza, tylko deszcz szemrze, ale on dziś tak przez cały dzień.
  • awatar Kamyq: Też lubię burze. :)) Choć po kilku niedawnych, kiedy to podpaliły kilkanaście domów i poraziły ludzi, jakoś wydają się mi bardziej creepy.
  • awatar Bezedura: @ArsaFarsa: Już mam dość burz wywołanych przez m... ;-)
  • awatar ArsaFarsa: burze mają wielki urok dla mnie, zwłaszcza gdy jesteśmy w bezpiecznym mieszkanku :) no i nie myślę tu o burzach, które wywołuje m. ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Półtorej godziny drogi (mniej więcej) od Bristolu jest http://www.tankmuseum.org/
Nie jestem miłośniczką militariów, ale już historii to tak. W muzeum jest bardzo ciekawie zaaranżowana wystawa o pierwszej wojnie światowej, łącznie w próbką okopów, zaglądaniem do kwater niemieckich i angielskich, ranni na noszach, skrzynie z zaopatrzeniem, sztuczne błocko itd - jednym słowem - dość niezły klimat. Poza tym czołgi, czołgi, czołgi... ciekawsze tez z pierwszej wojny. Do niektórych można wejść. Powiem krótko - machiny z piekła rodem, KTO w nich wytrzymywał? Te spaliny, 'goły silnik', milion metalowych przeszkadzajek, na które jak się nadzieje to koniec (a w czasie jazdy nie wyobrażam sobie nieobijania się o to wszystko), brrr.
Wrażenie ogólne - pozytywne, mimo mojej ignorancji oraz 'olewania tematu'. bo zamiast czytać ładnie wszystkie tabliczki szukałam ciekawych widoków gąsienic, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi ;-), żeby je komórkowym aparatem uwiecznić.
  • awatar ArsaFarsa: bardzo ciekawe "gąsiennicowe widoki" :) Temat wojny mnie przeraża, a już rannych na noszach wolałabym nie oglądać - co najwyżej w czystym nowoczesnym szpitalu ;D
  • awatar Bezedura: @LelumPolelum: Teraz mi głupio, że nie przeczytałam dokładnie tej tabliczki, lenistwo plus zmęczenie oraz świadomość, że jeszcze tam wrócimy sprawiłym, że poczułąm się we własnych oczach usprawiedliwiona. A teraz mnie zaciekawiłeś :-)
  • awatar Koniec bloga: ten czołg to Comet wprowadzony do służby tuż przed końcem IIWŚ, byc może ktoś w załodze był polakiem bo chyba nasza 1dywizja pancerna Maczka nie używała ich w czasie wojny, ale pewny nie jestem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Oto mój (odpoczynek, jak w tytule)
Uwielbiam go, podoba mi się to co robi (jedyny z tego kręgu muzycznego)
a ten utwór szczególnie, jest taki spokojny...


no i może w końcu pójdę spać, chociaż chciałam sprawdzić, czy po 4 godzinach snu będę się czuła jak po ośmiu więc jeszcze niby dwie godziny mogę przebalować przy youtube ;-)

A tu moje ulubione 'ciężkie brzmienie' tego pana


...i na koniec coś, co znajoma określiła jako 'bardzo nietypowe' :-D
w sam raz na przypomnienie sobie nastoletniej siebie...
  • awatar psychodelicja: ja tez mam alergie, przez tego typu gwiazdy pozniej ludzie mysla ze elektroniczna muza cala jest tak prymitywna - chociaz break it up milo powspominac:P
  • awatar Bezedura: @ANINA: akurat Scooterowe teledyski mi sie podobaja i w ogóle on jedyny z tego kręgu... poza może paroma wyjątkami ale to pojedyncze jakieś utworki :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
..a właściwie 'Go Work", bo akurat to w kierunku na zachód, piętnaście minut spacerkiem.
Wyjątkowo BARDZO dziś wolałabym wrócić do łóżka pod kołdrę niż wędrować półprzytomnie w celach zarobkowych, dwa dni wolnego pod rząd demoralizuje. Przynajmniej mnie :-D
Cóż robić, idę.
  • awatar Bezedura: @Anna Jameel Wampiry: Bardzo je lubię :-) Z chęcią powiesiłabym oryginały w domu :-D
  • awatar Gość: @Bezedura: nic specjalnego, tak sie spytałam. lejdis end dżientelmen x]
  • awatar Bezedura: @Putin po angielsku: putinku, może i powinno ale ja chciałam żeby było jak w Go west tylko zamiast west work, i co ty na to ;P? ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pogoda się poprawia, można muzyczkę puszczać przy otwartym oknie, ale teraz chętnie maltretowałabym sąsiadów raczej 'Ekstradycją' ;-)
Jeden z moich ulubionych fragmentów :
tzn dopiero ten w salonce ... chociaż Danuta Stenka byłaby w 'moim typie' gdybym była mężczyzną.
  • awatar Książę Atryda: Dokładnie, wszystkie i jeden "Ciotowaty", bardziej kobiecy od nich. :D
  • awatar Bezedura: @Niedostępny Książę Ciemności: :) moge byc i mama jak trzeba :-) :-* (tez mi troche odbija, bo chyba juz spac powinnam:D)
  • awatar Książę Atryda: Mi tak z samotności odwala :D Dziwne, że ciepłe uczucia akurat do Ciebie, mojej ulubionej pingerowiczki od zawsze, na zawsze:d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Sąsiedzi podwyższają dzielący nasze 'ogródki' płotek. I dobrze. Do tej pory sięgał mi ledwo powyżej pasa a teraz nawet podskoki nie pomogą gdybym przypadkiem chciała do nich zajrzeć (nie będę chciała :-D ). Minusy tego przedsięwzięcia, na szczęście chwilowe - odgłosy wiercenia, piłowania, stukania ORAZ muzyczka prawie na cały regulator za to zupełnie nie w moim guście. Wiecie, taka w stylu umcy umcy z elementami popowego hiphopu, śpiewana przez panów mocno opalonych. Nuuuuuuudy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Co wieczór i noc spoglądam na niebo z rozbudzoną nadzieją na zjawisko wspomniane w poprzednim wpisie i figa! Angielska pora deszczowa rozpoczęta...
;-)
  • awatar Bezedura: @Steal My Heart: Ja właściwie też... dziś pozwoliłam sobie zmoknąć w drodze z pracy, chociaż potem trudno było się rozgrzać :-D
  • awatar barbarella: patrzę za okno i stwierdzam, że u mnie też...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Marzyłam kiedyś o nocnym niebie z Zorzą Polarną, w podtekście -> podróż do Skandynawii oczywiście, najdalej na północ jak się da. Tymczasem zjawisko to może być widoczne tu gdzie jestem, w ciągu najbliższych kilku nocy. Tak jak podobno około 150 lat temu, oczywiście w wyniku gigantycznej burzy słonecznej...
Wyczytane w codziennej lokalnej prasie, znalazłam ten artykuł też w necie --> http://www.thisisbristol.co.uk/news/Look-Northern-Lights-Bristol/article-2493362-detail/article.html Zdjęcie, jakie tam prezentują znacznie lepiej wygląda na papierze, przede wszystkim jest o 'niebo' większe :-)
Pominąwszy efekty uboczne słonecznych burz (jak np. 'zamarcie cywilizacji' opartej na elektronice i Internecie) świecące niebo jest przepiękne...
  • awatar Bezedura: @Kamyq: Na razie zachmurzenie całkowite...
  • awatar Kamyq: Zazdroszczę widoku, jeśli faktycznie zorzę zobaczysz :):)
  • awatar Bezedura: @psychodelicja: cóż, na to się nie poradzi nic ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›